Rozbiegówka

Jako domorosły psycholog prowadzę uważne obserwacje siebie i mojego środowiska (czyli głównie Urbiego). Ostatnio, na fali poszukiwania życiowych metafor, stwierdziłam, że nasz stosunek do zakupionego niedawno domu na kółkach doskonale obrazuje nasz stosunek do podróżowania, TamBus to podróż w pigułce! Od momentu powzięcia decyzji do momentu startu wygląda to u nas tak:

ETAP 1 beznadziejna, ślepa, naiwna miłość

Decydujesz się! Kupisz busa! Albo bilety lotnicze do Chicago! Bo bus taki przydatny! Bo Chicago takie piękne! Na pewno jakoś dasz sobie radę finansowo, zawsze dajesz, a obiekt pożądania pozbawiony jest wad.

ETAP 2 entuzjazm (obserwowany szczególnie w okresie „zaraz po wypłacie”)

Więc kupujesz! A potem jeszcze przewodniki! I mapy! Zaczynasz kompulsywnie czytać wpisy na blogach, przeglądać zdjęcia na Intagramie, wyszukiwać grupy na Facebooku. Bierzesz znajomych na wycieczkę busem: działa jak w zegarku, wszyscy zadowoleni, Instagram szaleje. Opowiadasz koleżankom o planowanej podróży do Chicago, wszyscy Ci zazdroszczą i zamawiają magnesy!

ETAP 3 pierwsze oznaki szaleństwa i skraj bankructwa

Konto już właściwie ogołocone, a ty nadal dokupujesz i usprawniasz. Jeszcze szafeczka, kanister, śliczne bambusowe talerze, lampki cotton balls, mini pojemniki na przyprawy, wielki znak z napisem „Route 66”. Zaczynasz uczyć się grać na ukulele bo idealnie pasuje do kupionej na wyprzedaży narzuty, którą rozłożysz na tylnym siedzeniu.

Wyszukujesz muzea do odwiedzenia w Chicago, wkupujesz rejs na Chicago lake tour, inwestujesz w nowy telefon, żeby mieć więcej filtrów do zdjęć, doszkalający kurs angielskiego on-line okazuje się potrzebą pierwszego rzędu.

Pożyczasz na nowe filtry od taty. Na nowy obiektyw do aparatu od siostry. Na przetwornicę od znajomych. Na bilety do atrakcji wesołego miasteczka na Navy Pier w Skoku kogośtam.

ETAP 4 wściekłość

Nie jedziesz! Sprzedajesz! Ile można! Okazało się, że klimatyzacja nie działa, hamulce dogorywają, rozrząd trzeba zrobić już a blacharka się sypie. Nie znalazłeś żadnego coucha w Chicago, nie stać cię na wizę, z walizki odpadły kółka i musisz kupić nową, buty zostawiłeś na siłowni i ktoś je sobie przywłaszczył.

ETAP 5 rezygnacja

Wszystko mi jedno! Niech się blacharka sypie. Najwyżej bilety przepadną.

ETAP 6 ostatnie drgawki przed zgonem

W przypływie złości i rozpaczy podszytej obrzydliwym uporem i wrodzonym „ja wam pokażę” dzięki tutorialom na youtubie uczysz się wymieniać silnik w T4 za pomocą trytytki i otwieracza do konserw. Pakujesz się w reklamówkę z biedronki a nogi owijasz folią spożywczą.

ETAP 7 jedziesz, do zgonu jednak nie doszło

Zmęczony, zestresowany, upocony i lekko nieświeży po nocy spędzonej na dorabianiu jako kierowca blabla cara ruszasz w trasę. Czekałeś na to kilka miesięcy. Pełnia szczęścia. Kurtyna.

Też tak macie, czy może jednak z nami jest coś nie tak?

About the author

Kilkanaście lat temu przestałam się przemieszczać, a zaczęłam podróżować. Rozglądam się po świecie i kolekcjonuję wzruszenia. Piszę, żeby jeszcze raz zachwycić się odwiedzanymi miejscami, ale staram się też przemycić wskazówki dla innych podróżujących. Zawodowo zajmuję się uczeniem siebie i innych o literaturze włoskiej, hobbystycznie chłonę inne języki i kultury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *